Przebiło się przez smog słońca dość sporo promieni w tych dniach, ale niektórym to nie w smak było. Parasolkę sobie pani jedna wyciągnęła nad Wisłą idąc i do zdjęcia zapozować starszemu koledze z aparatem raczyła (sama w wieku dość posuniętym będąc). Parasolka była czarna, więc myślę sobie: - no nie, znowu ktoś przeciwko czemuś protestuje...


Trochę nas świat zaskakuje, a trochę i my go zaskoczyć potrafimy. Są takie zdarzenia, w których okazuje się, że świat, w którym żyjemy, nie jest przygotowany na to, by dać mi odpowiedź na jakąś sytuację lub sprawę. Dlatego to my zaskakujemy świat, który zdarza się nie mieć dla nas odpowiedzi.


Z której strony ująć czternaście gram ludzkiego memento mori? Czy da się chwycić to, co nieuchwytne? ... Poeci różnych okresów naszych już czasów swoje wewnętrzne niepokoje potrafili tak niebywale dosadnie nazwać, że mrożą one krew w żyłach.



Sponad głów naszych drobny, jaskrawy i wartki pył na ulice się przenosi niedaleką. Osiada na oknach, ledwo co przez matkę synów czterech wyczyszczonych; osiada na kolanach ciotki przez krewnych swoich nielubianej; pada na dół rozgrzebany świeżo przez dzieci w piaskownicy...



Raz nawet ostatni być mi się udało na współczesnej, tak zwanej, sztuki pokazie, w filmu postaci. Chociaż było to już jakiś czas temu, to sama impresja w głowie mi pozostała i do dzisiaj ślad refleksji na jego temat się we mnie snuje.


I tak się dochodzi do tej mądrości, i dochodzi, i dochodzi, i dosięga już prawie... Ale to nie to. Bo gdzieś jest jeszcze coś, bo tam oto przychodzi inne spojrzenie kogoś, albo słowo, albo zdanie, i wytrąca mnie to ono totalnie z mojego myślenia. I mądrość moja się ugina.



Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

 
© 2012. Design by Main-Blogger.
Piotr Chydziński SJ. Obsługiwane przez usługę Blogger.